Wolno biegać czy nie wolno, oto jest pytanie…

W dniu 24.03.20 r. Premier RP ogłosił, że w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2 zostanie od następnego dnia, czyli od dziś, wprowadzony zakaz wychodzenia z domów. Na stronach rządowych www.gov.pl pojawiły się liczne FAQ, mające rozwiać nasze wątpliwości, co to ma w ogóle oznaczać. W tym, tę jakże istotną dla nas, biegaczy – czy można wyjść pobiegać, czy też nie?

Wolno biegać czy nie wolno, oto jest pytanie…

W dniu 24.03.20 r. Premier RP ogłosił, że w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2 zostanie od następnego dnia, czyli od dziś, wprowadzony zakaz wychodzenia z domów. Na stronach rządowych www.gov.pl pojawiły się liczne FAQ, mające rozwiać nasze wątpliwości, co to ma w ogóle oznaczać. W tym, tę jakże istotną dla nas, biegaczy – czy można wyjść pobiegać, czy też nie. A tam, do godziny 16 podawano, że absolutnie, zakaz, ale już po 16: ok, można, byle maksymalnie w dwie osoby i w odległości.



Pamiętajcie proszę. Źródłem prawa w Polsce nie jest strona rządu. Ją redagują urzędnicy, którzy, jak było widać najlepiej na tym przykładzie, sami nie do końca wiedzą, co pisać mają. Źródłem prawa jest opublikowany w Dzienniku Ustaw akt prawny (a został opublikowany około godz. 21, czyli grubo po pojawieniu się FAQ), a tym przypadku ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi z 5.12.08 r. oraz wydawane na jej podstawie rozporządzenia Ministra Zdrowia, tu: z dnia 20.03.20, Dz. U. z tego dnia poz. 491 ze zmianą z dnia 24.03.20, poz. 522, w której to właśnie siedzi ów zakaz przemieszczania się. Inna rzecz, że moim zdaniem Minister nie miał prawa wydać globalnego zakazu przemieszczania się, ale to już jest temat na zupełnie inny, prawniczy artykuł. A do Trybunału Konstytucyjnego z żądaniem anulowania mandatu raczej nikt nie planuje, póki co, chodzić.



I cóż więc mamy w rozporządzeniu? Otóż mówi ono, że „w okresie od dnia 25 marca do dnia 11 kwietnia zakazuje się na obszarze RP przemieszczania się osób przebywających na tym obszarze, z wyjątkiem przemieszczania się osoby w celu:” i to co nas interesuje: „zaspokajania niezbędnych potrzeb związanych z bieżącymi sprawami życia codziennego, w tym uzyskania opieki zdrowotnej lub psychologicznej”, tak w skrócie. I w przypadku, gdy dozwolone „przemieszczenie się następuje pieszo – jednocześnie mogą poruszać się dwie osoby w odległości nie mniejszej niż 1,5 m. od siebie”.



Drodzy biegacze. Nie ma tam słowa o tym, że można biegać. Że trening, choćby jednorazowy, jest dozwolony. Że można jeździć rowerem, na rolkach, na hulajnodze. Nie ma zezwolenia na amatorską rekreację, aktywność sportową czy spacer. Nie ma. A jeżeli nie ma, to niestety, nie wolno się przemieszczać, a niewątpliwie bieganie jest przemieszczaniem się. 



Powiecie: ale o co chodzi, skoro minister taki i owaki mówi, że można biegać, byle pojedynczo, że na stronie napisali. Chodzi o to, że jest to INTERPRETACJA.  Jakby można było, to by to zostało zapisane w rozporządzeniu wprost jako wyjątek. A to, co jest, to zakaz. I teraz pytanie. Czy trening lub jogging jest przemieszczaniem się w celu zaspokajania niezbędnych potrzeb związanych z bieżącymi sprawami życia codziennego? Tak, jak wiem, że dla naszego środowiska jest. Ale uwierzcie mi, nie dla każdego policjanta. I czyja INTERPRETACJA będzie wtedy ważniejsza? Wasza czy funkcjonariusza?



Oczywiście, póki jest oficjalna INTERPRETACJA, że biegać, zwłaszcza indywidualnie, można, póty jest szansa, że nikt nas, nomen omen, ścigać nie będzie. Ale oficjalne interpretacje dziś są, a jutro ich nie ma. Skąd my, żuczki szare, będziemy wiedzieć, czy coś tam się w urzędzie nie zmieniło? I jak podejdzie pan policjant i każe się wylegitymować i bloczek mandatu wyciągnie, to co nam zostanie? Źródło prawa. Rozporządzenie. W którym jest zakaz przemieszczania się. 



I teraz, jeżeli już będziecie się przemieszczać… To w razie problemów taka moja prawnicza rada, skoro przepisy są pisane na kolanie, byle jak i często wbrew logice i zasadom legislatury i dają pole właśnie do interpretacji. 



Nie mówicie, że biegacie, bo minister pozwolił. Bo w internetach tak napisali. Bo przecież można biegać, tak mówili w telewizji. Pamiętajcie natomiast, że możecie się przemieszczać, by zaspokajać niezbędne potrzeby związane z bieżącymi sprawami życia codziennego. Iść do sklepu. Do apteki. Do kościoła. Do roboty. Psa szukać, bo wam uciekł. I niech nam ktoś powie, że nie możemy tego robić biegiem i w legginsach. Tylko pamiętajcie też, że w maksymalnie dwie osoby i w odstępie 1,5 m. Swoją drogą, ciekawe, czy wyposażeniem obowiązkowym policjanta stanie się teraz linijka…



A teraz uwaga, najlepsze na koniec. Tylko nie przywiązujcie się za bardzo do tego, co teraz napiszę, bo to się szybko może zmienić… Na moment pisania tego artykułu ja nie widzę podstawy do karania kogokolwiek. Żadne mandaty, o których krzyczą media czy władza. Sankcję w postaci mandatu do 5.000 zł za złamanie zarządzonej kwarantanny można wyciągnąć z art. 116 kodeksu wykroczeń, to się zgodzę. Ale to trzeba wiedzieć, że jest się chorym lub podejrzanym o chorobę i świadomie nie przestrzegać nakazów i zakazów. Ale za złamanie zakazu przemieszczania się w przypadku osoby zdrowej kary nie ma. Chyba, że każdy bez wyjątku, kto będzie poza domem, zostanie potraktowany jako „podejrzany o chorobę zakaźną”, ale to samo w sobie było by chore…



Magdalena Wilk, Kancelaria Adwokacka Magdalena WilkFacebookmoja biegawa przygoda na Instagramie ;)



 

Dodane komentarze